środa, 9 grudnia 2009

poniedziałek wstecznie

w poniedziałek najadłam się strachu wróciłam z pracy (wiem wiem na zwolnieniu do pracy ale sprawdziany koledze zawiozłam) a tu plamienie. Od razu wzięłam 4 duphastony i leżąc zadzwoniłam do pani dr u której pierwszą wizytę miałam mieć za tydz. Kazała przyjechać- mam polegiwać ile się da, odpoczywać i dostałam zwiększone dawki progesteronu- 3x2 luteinę (zaoszczędzę a może organizm będzie tolerował dobrze). Z wieści dobrych maluch ma się dobrze serducho pięknie bije 130 uderzeń na min. Kosmkówka bez śladów odklejania, generalnie ok.

Cukry dzięki długodziałającej insulinie w dzień są ok.
Jedynie rano dalej nie chcą zejść poniżej 90

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz